porównywarka cen zakupów spożywczych – długa droga, ale może się udać

Kilkukrotnie zdarzyło mi się porównywać jakość i ceny w internetowych sklepach spożywczych. Media rynkowe roztaczają wizje wielkich wzrostów w tym sektorze i w chwili obecnej stosunkowo małej konkurencyjności. Niestety branże, które szybko rosną mają to do siebie, że w szaleństwie powiększających się przychodów często zapominają o kliencie i tracą na jakości obsługi.

Pierwsze porównanie internetowych sklepów spożywczych zrobiłem na początku 2012 roku, kolejne podejście do tego testu wykonałem pod koniec 2012 roku. Od przeszło 2 lat większość zakupów spożywczych robię przez internet, a dalej nie wiem jaki sklep jest najlepszy. Często za to spotykam się z kombinowaniem i mniej lub bardziej celowym wprowadzaniem konsumenta w błąd. Tak samo bywa z jakością obsługi przed i po sprzedaży. Wyścig trwa i trzeba mieć oczy dookoła głowy, czyli być konsumentem świadomym, albo po prostu płacić więcej.

Na pomoc konsumentom

Na szczęście rynek nie lubi próżni. Podobnie jak kilka lat temu powstawały porównywarki cen (na początku zawierały w bazach najprostsze do analizy produkty branży IT: komputery, etc), to nikt nie spodziewał się, że będzie to aż tak znacząca część rynku ecommerce. Po szybkim „riserczu” znalazłem dwie platformy, które próbują poradzić sobie z różnorodnością ofert w spożywczych sklepach internetowych. Jest to Kwit.pl i Alleceny.pl.

Kwit.pl, czyli jeszcze daleka droga do dobrej jakości

Serwis wygląda schludnie i przejrzyście. Wyszukiwarka z najbardziej popularnymi produktami pakowanymi w ustandaryzowane opakowania radzi sobie całkiem dobrze. Problemy zaczynają się, gdy próbuje się znaleźć coś ze zmienną wagą (produkty sypkie, mięso, etc). Tutaj jest wolna amerykanka w marketach spożywczych. Jedni pakują w określonej wielkości opakowania, inni dają pełny wybór klientowi, co przekłada się na problem z porównaniem w porównywarce.

kwit

Dla zobrazowania w/w problemu oraz kilku innych kwiatków wrzuciłem kilka produktów, które lada dzień będę musiał zamówić ze względu na braki. Znalezienie wody mineralnej nie było łatwe, ale dałem radę. Nawilżane chusteczki to już kosmos – bez ładu i składu, ale to zapewne wynika z różnych zestawów „promocyjnych” i stosunkowo niewielkiej popularności. Z mlekiem nie było problemu, ale za to filet z kurczaka jeszcze trudniej, niż wspomniane chusteczki. Każdy sklep inaczej: jedni w próżniowe opakowania, inni w tacki, a część luzem. Do tego co sklep, to inna nazwa: pierś z kurczaka, filet z kurczaka czy filet/pierś drobiowy/-a. Porównywanie takiego asortymentu to nie lada wyzwanie.

Po wybraniu produktów, które mnie interesowały przeszedłem do podsumowania i porównania ofert. Kolejne zakłamania, choćby związane ze sposobem wybierania produktów do porównania. No bo jak policzyć 12 x mleko 1L z mlekiem 2L? Dalej zostało 12 kartnów, a co za tym idzie radykalnie zmieniła się wartość koszyka (screen powyżej).

Alleceny.pl – wybierz produkty ręcznie i porównaj ceny

Serwis dla mnie mniej czytelny i raczej utrudniający użytkownikowi korzystanie z jego zasobów. Nie ma wyszukiwarki i wymusza zarejestrowanie się. Dopiero po rejestracji pokazuje w jakich sklepach można kupić taniej produkty. Nie jestem pewien czy na etapie rozwoju serwisu tak usilne zbieranie danych/kontaktów od klientów jest dobrym rozwiązaniem? Do tej pory największe wyszukiwarki nie są tak odważne, żeby wymuszać na użytkowniku rejestrację.

alleceny

Dodatkowym udziwnieniem była dla mnie potrzeba wyboru pomiędzy hiper, a supermarketem – jakby to dla mnie – jako klienta – miało znaczenie. Ponieważ nie czułem się przekonany co do rejestracji, to nie dotarłem do podsumowania. Na tyle, ile widać bez rejestracji, to alleceny skupia się raczej na sklepach tradycyjnych, niż internetowych.

Wyszukiwarki ofert w internetowych sklepach spożywczych to ciekawa nisza

1) przed tą częścią internetu jeszcze duże wzrosty,

2) jest sporo miejsca i na sklepy i na porównywarki,

3) brakuje dobrej technologi, która zdejmie z klienta ślęczenie nad klawiaturą i mozolne wyszukiwania produktów.

Pamiętając jak kiedyś rozwijali się najwięksi gracze porównywarek śmiem twierdzić, że przed nami mała rewolucja. W aktualnym etapie porównywarki będą walczyć ze sklepami o dostęp do porównywanej oferty. Przecież żaden sprzedawca nie chce niepotrzebnie obniżać marży. Później przyjdzie etap walki o dostęp do jak największej ilości porównywarek, bo przecież i tak wcześniej czy później tam będzie najwięcej klientów. Następnie dojdziemy do etapu, że sklepy nie będą chciały płacić za przekliki z porównywarek i zaczną masowe działania, które pozwolą im ściągnąć klientów do siebie bez udziału pośredników.

A może tym razem będzie inaczej?

podziel się ze znajomymi

6 comments for “porównywarka cen zakupów spożywczych – długa droga, ale może się udać

  1. piątek, 6 Wrzesień, 2013 at 19:15

    Kolejny rok na rynku, kolejnych porównywarek a nadal nie mają siły przebicia.
    Ale wydaje mi się, że to wynik małego zaangażowania sprzedaży internetowej w spożywkę.

    Poza tym pewnie duża rolę odgrywa przyzwyczajenie się do danego sklepu, z danymi oknami dostaw w mieście. Oni nie przeskoczą – potrzeba nowych klientów. Przydałaby się jakaś duża, kampania reklamująca zakupy w Sieci.

  2. Przemyslaw Jurgiel-Zyla
    piątek, 6 Wrzesień, 2013 at 21:30

    napiszę jeszcze raz – złote czasy przed tą formą zakupów: http://www.egospodarka.pl/92062,Zakupy-spozywcze-online-niedoceniane,1,39,1.html

  3. sobota, 7 Wrzesień, 2013 at 6:01

    Powtórzę – te czasy mogą nigdy nie nadejść. To nie jest kupienie zabawek, gry etc. przez Internet, że robi to każda „klasa”. Spożywkę w Sieci kupuje specyficzna grupa.
    Do tego dochodzi problem kompletowania zamówień, i okien dostaw (trzeba czekać).

  4. Aneta Enbach
    czwartek, 17 Październik, 2013 at 11:04

    Sklepy spożywcze w internecie radzą sobie coraz lepiej i wg badań mają więcej klientów, walczą o niego cenami ale to nie wystarcza. Ceny można szybko porównywać, nawet ręcznie więc muszą wprowadzać różne programy lojalnościowe, rabaty, itp. Słyszałam na jednym portalu że Frisco, które nie ma sklepów stacjonarnych, będzie dostarczał zakupy do wybranych punktów, np na osiedlach skąd można będzie odebrać..coś jak inpost..to może być ciekawe.

  5. środa, 24 Wrzesień, 2014 at 9:54

    Szeroki asortyment jest tu bardziej istotny niż wojna cenowa. Wszak chodzi o wygodę zakupów i zaoszczędzony dzięki temu czas, a tego już tak bezpośrednio na pieniądze nie przeliczymy.

  6. Agnieszka
    piątek, 31 Październik, 2014 at 14:19

    Myślę, że jednak bardziej popularne mogą wciąż być hipermarkety w połączeniu ze sklepami osiedlowymi czynnymi „365 dni w roku”. Ciężko będzie Polaków przekonać do zakupów w sieci. W kwestii zakupów spożywczych, większość jest wciąż bardziej konserwatywna i ciężko o innowacje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *