polska jakość, czyli dlaczego warto kupować gdzie indziej

Cały czas zastanawia mnie fenomen naszego kraju. Towary pierwszej potrzeby często są droższe, niż na zachodzie, gorszej jakości i w bardziej oszukańczych opakowaniach. Polska jakość ma wiele wymiarów – pewnie na każdym rynku są lepsze i gorsze produkty. Przeciętny konsument nie ma benchmarku, który pozwoliłby mu ocenić jakość bez przetestowania.

zakupy - polska jakośćPrzez ostatnie kilkanaście miesięcy robiłem testy zakupowe na przykładzie ubrań, chemii i części spożywki (którą można długo przechowywać) i starałem się kupować produkty przeznaczone na rynek lokalny (Niemcy, Holandia i Wielka Brytania). Część subiektywnych wniosków przedstawiam poniżej. Postaram się unikać porównywania marek, bo nie o to chodzi w niniejszym wpisie, a i nie jest mi potrzebne „użeranie” się z korpo-prawnikami.

Po ciuchy leć do UK

Bilety na samolot jeszcze nigdy nie były tak tanie (no, może z wyjątkiem jednej polskiej, upadłej firmy). Przyglądając się polskim cenom, choćby zwykłych t-shirtów w sieciowych sklepach można odnieść wrażenie, że niektórym poprzewracało się w głowach. Rozsądnej jakości bawełniana koszulka kosztuje w przedziale 30-70zł, gdzie niższe wartości zwykle odnoszą się do przecen lub modeli „mało popularnych”. Na wyspach – w identycznych warunkach – można w cenie promo kupić podobne wzory za 2-4 funty (dla ścisłości funt kosztuje 5-5,3zł). To samo zaobserwowałem z bielizną, koszulami czy też swetrami. Oczywiście mówię o modzie męskiej – na kobiecej się nie znam, nie analizowałem i nie zamierzam.

Zakładając, że bilet lotniczy w dwie strony można kupić za 300zł, na miejscu autobus kolejne 50zł (8-10 funtów), to wystarczy sobie policzyć jaką minimalną kwotę trzeba wydać, żeby opłacały się zakupy na wyspach oraz żeby zmieścić się w wadze bagażu podręcznego. Mnie wychodzi jakieś 600-700zł.

Spożywkę i chemię najlepiej z Niemiec lub Holandii

Pierwszy raz byłem zaskoczony, że aż taka różnica jest między tymi produktami. Polskie masło orzechowe, a niemieckie to dwie różne bajki. Inna konsystencja, kolor i smak – na korzyść tych zza zachodniej granicy. Dodatkowo w dedykowanym na nasz rynek po jakimś czasie wytrąca się jakaś oleista ciecz. Taka sama różnica w kakao, płatkach śniadaniowych, słodyczach (które akurat jeszcze lepsze są z Beneluksu i Francji) czy nawet kawie. To tak, jak z piwem – wystarczy porównać nasze z tym od czeskich lub słowackich sąsiadów.

Podobne odczucia mam, jeśli chodzi o chemię. Proszek jakby mocniejszy (zachowując pudełkowo-instruktażowe zalecenia producenta), płyn do płukania skuteczniejszy czy też dłużej utrzymujący się w powietrzu odświeżacz powietrza. Nie jestem chemikiem, więc ciężko mi porównywać skład chemiczny – mówię tutaj o subiektywnych odczuciach.

Najdroższe jest powietrze

Znalazłem w sieci masę artykułów opisujących działania producentów – szkoda, że tak mało się o nich mówi. Przykładem jest strona z porównaniem wypełnienia opakowań czy też zmniejszania opakowań bez zmniejszania ceny zrobioną przez pro-test. Niektóre zdjęcia aż zaskakują. Niedawno sam pisałem o sprytnym zabiegu, którego autorem jest Cinema City.

Co prawda nie porównywałem chipsów z różnych krajów, ale już proszki do prania czy też kakao (dla precyzji niektórzy to nazywają gorącą czekoladą) tak. W polskich – praktycznie zawsze było więcej „wypełniacza”. Na marketowej półce wygląda to lepiej, pewnie też konsumenci częściej wybierają lub nabierają się na mniejszą ilość produktu.

Chciałbym kupować tylko polskie

Ale mnie na to nie stać. Wolę – przy okazji odwiedzin u rodziny – kupić wydajniejszy proszek. Po ubrania nawet bardziej opłacalne jest zorganizowanie dedykowanej wyprawy połączonej z wycieczką w nowe miejsce. Wierzę również w to, że kiedyś sytuacja się zmieni i będę mógł bez zastanowienia czy warto kupować tylko polskie produkty. Na razie widać, że ludziom za bardzo nie przeszkadza takie „nabijanie w butelkę” przez producentów (często nie będących polskimi firmami).

Czekam, aż z okazji międzynarodowego dnia konsumenta producenci pokażą jaki jest u nich stosunek produktu do powietrza w opakowaniu. Byłoby to bardzo fair względem kupujących.

podziel się ze znajomymi

3 comments for “polska jakość, czyli dlaczego warto kupować gdzie indziej

  1. Redneck
    niedziela, 11 Listopad, 2012 at 10:52

    Co do ciuchów to mam małe zastrzeżenie – robiłem kiedyś podobne obliczenia i wyszło mi, że przy tańszych biletach (ok. 100 w obie strony – da się kupić polując na okazje), minimalna kwota to 1ooo zł na zakupy. No i oczywiście część ciuchów ląduje na karku bo nie mieszczą się w „podręcznym” ;)

    Co do chemii – moja żona już dawno nie kupuje polskiej chemii. Od pasty do zębów i mydła na płynach do prania kończąc. Od jakiegoś roku, robi zakupy chemiczne w bdsklep – kupuje a kurier wnosi na górę. Odpada też czas na łażenie po sklepach i taszczenie paczek do domu.

  2. anka es
    środa, 7 Maj, 2014 at 8:38

    Spożywkę to już od dawna kupuję na frisco.pl nie muszę się niczym martwić ani niczego dźwigać, spokojnie wybieram tylko to co jest mi naprawdę potrzebne a kurier przynosi moje zakupy pod same drzwi.

  3. Przemyslaw Jurgiel-Zyla
    czwartek, 8 Maj, 2014 at 9:01

    super. to że kurier przynosi pod drzwi, to u wszystkich tak jest – niemniej frisco kilka razy mi podpadło ostatnio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *