koko, koko handel spoko

Co rusz media donoszą, że cała gastronomia aż piszczy z zachwytu w związku z Euro. Już w pierwszych dniach pokończyły im się zapasy, więc dzielnie ruszyli na kupowanie kolejnych, żeby wystarczyło do końca czerwca. I dobrze. Drogi zbudowane, usługi kwitną (zapewne szczególnie mocno w miastach-gospodarzach).

Tylko co z resztą branż handlowych? Wydaje mi się, że mają trochę słabiej. Wystarczy popatrzeć na dowolnego wall’a z FB lub jedynki portali. Euro, euro, euro! Przemieszczanie się kibiców (potencjalnie jeszcze może być wzrost sprzedaży paliwa, gdyż część mieszkańców miast-gospodarzy uciekła z miejsca zamieszkania na wcześniejsze urlopy lub do rodziny na wieś), wygrane lub przegrane mecze i gdzieś niepewnie przebija się niewydolność finansowa Grecji oraz pojedyncze konflikty zbrojne.

Na szczęście przy okazji Euro nie słychać wiele naszych polityków (nieistotne której opcji).

Wracając do tematu. Ile/-u z Was było w ostatnich dniach w sklepach odzieżowych albo komputerowych? Nawet premiera nowych Macków przeszła bez większego echa (gdzieś między meczami). Podobnie jest w salonach samochodowych – ciężko kupować samochód biegnąc z pracy na mecz, albo go intensywnie „oblewając”. Poza tym w wakacje jest taniej, a teraz nie można się nacieszyć nowym nabytkiem, bo duży ruch, pozamykane ulice, etc.

Może telewizorów się więcej sprzedało – choć nie widziałem, żeby ktoś się cieszył z wyniku. Lodówek też więcej, bo przecież będzie więcej piwa niż zwykle. No i właśnie trochę więcej piwa – lato nie zapowiada się rewelacyjnie, więc browary zapewne teraz gonią, żeby później lizać drobniejsze rany.

Fajne to Euro, tylko czy jako kraj wykorzystamy fakt bardzo dobrego odbioru zagranicznych gości w dłuższej perspektywie? Zobaczymy, wierzę, że tym razem tak:)

podziel się ze znajomymi

1 comment for “koko, koko handel spoko

  1. sobota, 16 Czerwiec, 2012 at 15:23

    Myślę, że wpływ euro na handel jest przez większość „ekonomów” przedstawiany w sposób wyolbrzymiony. Wielomilionowe zmiany (bez względu czy na + czy na -) są mocno przesadzone. Mam wrażenie, że więcej utopiliśmy w organizacji (nie mówię o prawidłowym ich wydaniu, ale o faktycznym „utopieniu”), niż otrzymamy od europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *