cena za kilogram? market czy internet? – nie daj się rżnąć na zakupach!

Zakupy – nawet te codzienne – to w chwili obecnej zabawa w kotka i myszkę. Sprzedawcy stosują kolejne, wymyślne tricki, żeby zachęcić do zakupu, a klient ma dwa wyjścia: podążać za innymi w owczym pędzie lub próbować walczyć o swoje prawa i nie dać się oszukać.

warzywa

Zakupy w markecie, małym sklepie czy internecie?

Chyba nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy ma swoje upodobania. Ja również, i tak:

– w internecie artykuły spożywcze, ponieważ oszczędzam czas i kupuję mniej, niż w markecie (mam listę, którą zawsze wcześniej wklepuję w Listonicu – dzięki czemu wiem co chcę kupić),

– w małym sklepie (a właściwie warzywniaku) owoce i warzywa, ponieważ mogę pooglądać to, co kupuję – jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się kupić dobrych warzyw w markecie, zaś w delikatesach są po prostu droższe (a jeśli nie są droższe, bo to delikatesy internetowe, to podstawowa zasada: nie mogę obejrzeć),

– w markecie drobne rzeczy, ponieważ chcąc je kupić w specjalistycznych sklepach musiałbym pół dnia po nich się włóczyć, a zwykle jakość jest porównywalna (choćby dlatego, że to te same marki),

– w galerii handlowej (np.: buty, ubrania), ponieważ mogę je przymierzyć, są tam moje ulubione marki, a co za tym idzie rozsądna jakość obsługi (choćby gwarancyjnej).

To co mogę i wiem, że mi odpowiada kupuję w internecie – mniej czasu tracę na zakupy, nie muszę biegać i szukać czegoś w różnych sklepach, i co ważne – oszczędzam (o ile coś ma gwarancję, którą mogę zrealizować w miejscu zamieszkania).

Analizuję cenę (czytaj ją ze zrozumieniem)

W każdym sklepie spożywczym (wielkopowierzchniowym, bo głównie w takowych ma to zastosowanie, ale i w części internetowych) przy cenach widnieje cena za okrągłą jednostkę wagi lub objętości. Cena za kilogram, litr, opakowanie, etc.

Łatwo porównać czy 125 gram borówek za 12,49zł jest w korzystniejszej cenie niż 195g za 20,99zł. W pierwszym wypadku to przykład ze zdjęcia, czyli 99,92zł za kilogram, a drugi przypadek to 107,64zł za kilogram. Gdybym potrzebował 200-250g tych borówek, to wybrałbym opcję 2 x 125g. Niewielka różnica, ale na 10-15 produktach oszczędzenie po 1-2zł zaczyna robić konkretną wartość.

Porównuj ceny, ale i licz koszty tańszego zakupu

Ceny, którymi operują sprzedawcy są bardzo zróżnicowane. Nie zawsze niższa cena, to tańszy zakup. Przeanalizuję dwa przypadki:

– przypadek 1:

Kupuję buty za 100zł w internercie. Takie same w sklepie stacjonarnym kosztują 120zł. W internecie dopłacam za wysyłkę 15zł, więc buty kosztują mnie 115zł. Kupiłem taniej, z radości zakładam je na nogi, spaceruję w nich i na drugim spacerze pęka podeszwa. Muszę wysłać je na reklamację – płacę za wysyłkę 15zł i co? Nagle tańsze buty z internetu kosztują mnie więcej, niż buty w sklepie stacjonarnym.

– przypadek 2:

Potrzebuję kupić kabel HDMI 10 metrów do podłączenia komputera z telewizorem. Podekscytowany tym, że za moment obejrzę film do tej pory dostępny tylko na komputerze biegnę do sklepu. Znalazłem, cena 99zł – super. Już idę do kasy, ale stojąc w kolejce sprawdzam cenę takiego kabla w innych cenach/internecie. ŻE CO!? Można go kupić za 38zł? Zamawiam przez internet – razem z wysyłką mam go za 45zł po 3 dniach (i przeszło 50zł zaoszczędzone).

Bycie prosumentem nie boli

Bycie prosumentem, to (też – za wiki) bycie klientem posiadającym szeroką wiedzę o kupowanych produktach oraz wykorzystującym tą wiedzę przy podejmowaniu decyzji zakupowych. Myślenie – a co za tym idzie – bycie prosumentem nie boli. Czasem warto poświęcić kilka minut na wyrobienie sobie odpowiednich nawyków podczas robienia zakupów.

podziel się ze znajomymi

7 comments for “cena za kilogram? market czy internet? – nie daj się rżnąć na zakupach!

  1. środa, 12 Czerwiec, 2013 at 0:42

    Sytuacja z kablem HDMI to świetny przykład na klienta ROPO (Research Offline Purchase Online). Internet mobilny stanowi coraz większe wyzwanie dla sprzedawców w sklepach detalicznych. Niestety świadomość w tej kwestii jest jeszcze bardzo niska.

    Zastanawiam się, czy gdyby podczas wybierania przez Pana kabla, podszedł do Pana sprzedawca i rzetelnie wytłumaczył, że kabel za 99zł jest zgodny z wyższym standardem HDMI, przez co oferuje lepszą jakość obrazu, szybszy przesył danych itd. Był w stanie poprzeć argumentami to, że tanie kable często nie spełniają właściwie swojej funkcji przy tak długiej odległości połączenia, to czy był by Pan skłonny zapłacić te 50 zł więcej za lepszą jakość obrazu, gwarancję na miejscu i możliwość zastosowania kabla jeszcze tego samego dnia, czy mimo wszystko wybrałby Pan opcję zakupu przez internet?

  2. PrzemyslawZyla
    środa, 12 Czerwiec, 2013 at 1:09

    Tutaj pokazałem dość skrajny przypadek, gdzie różnica jest duża. Dodatkowym „utrudnieniem” dla sprzedawcy pewnie byłaby moja bardzo dobra znajomość rynku i sprzętu IT (kilka lat pracy w dystrybucji IT – w cyfrowych sygnałach przesadnie dużego znaczenia nie mają złote końcówki, etc a jedynie sam przewód jako taki – nie na ten przypadek dyskusja).

    Czy handlowiec by mnie przekonał? Ten pewnie nie, ale jest wiele innych miejsc, gdzie miałby duże szanse. Przykładem może być agent ubezpieczeniowy: płacę trochę więcej, niż w przypadku ubezpieczenia „direct”, ale mam żywego człowieka, który wszystko za mnie załatwi i nie jestem kolejnym numerkiem sprawy infolinii dla Jego osoby. Sam wielokrotnie jako sprzedawca byłem w pozycji, gdzie konkurencja miała niższe ceny, a jednak nie przeszkadzało mi to w skutecznej sprzedaży.

    W przypadku klientów ROPO najwięcej mają do ugrania elastyczne sklepy, które potrafią przeszkolić odpowiednio kadrę oraz dać od siebie wartość dodaną. Trochę nawet trzymam kciuki za taką sytuację – ideologicznie mam problem z pogodzeniem się, że hipermarkety nie płacą podatków (a właśnie te hipermarkety raczej elastyczne nie są).

  3. środa, 12 Czerwiec, 2013 at 12:02

    Nie jestem specem w sprzęcie IT – chodziło mi jedynie o nawiązanie bezpośredniego kontaktu i pokazanie wartości dodanej, zaopiekowanie się klientem, zamiast zostawienia go na pastwę losu. Rzeczywiście przypadek bardzo trudny, bo produkt droższy o 100%, a i klient świetnie zorientowany w temacie.

    Niemniej jednak uważam, że jeśli sprzedawca zainteresuje się konsumentem, a w kolejce do kasy klient nie spędzi 10 min, to przez myśl mu nawet nie przejdzie wyciągnięcie telefonu i sprawdzenie cen w sklepach internetowych. Niestety im większy sklep, tym zarówno o zainteresowanie klientem jak i o sprawną obsługę przy kasie znacznie trudniej.

  4. PrzemyslawZyla
    środa, 12 Czerwiec, 2013 at 12:24

    OT: jakiś czas temu wpadło mi do ręki badanie, z którego wynika, że rokrocznie spada o 10-12% sprzedaż gum do żucia. Ponieważ duża część sprzedaży odbywa się w ostatnim kroku klienta przy kasie w markecie, a od kilku lat wzrasta udział smartfonów na rynku, to ludzie już nie interesują się tak stojakami przy kasie, a po prostu bawią się telefonem.

    Wnioski: skostniały segment wielkopowierzchniwych sklepów musi zrobić kilka radykalnych kroków na rynku, bo inaczej będziemy regularnie czytać o wychodzeniu z Polski sieci Carefourów i innych Tesców:P

  5. środa, 12 Czerwiec, 2013 at 18:24

    Ostatnio, stojąc w kolejce w jednym z supermarketów, zaobserwowałem na wysokości wzroku mały monitor, który wyświetlał bardzo kolorowe filmiki, które przerywane były krótką reklamą gumy do żucia. Czyżby jedna z metod na odciągnięcie wzroku klienta od ekranu jego smartfona? :)

    Swoją drogą, chętnie zobaczyłbym te badania odnośnie sprzedaży gumy.
    Mogę prosić o link?

  6. PrzemyslawZyla
    środa, 12 Czerwiec, 2013 at 21:36

    nie mogę się doszukać. to co znajduję tylko przeczy lub zaprzecza powyższemu. niemniej jednak jest sporo opracowań mówiących o tym, że ludzie z nudów bawią się telefonami w kolejkach. kolejnym ich krokiem pewnie będzie http://listonic.pl i zakupy spożywcze online:)

  7. środa, 12 Czerwiec, 2013 at 23:06

    Sam próbowałem się dokopać i poległem, dlatego spytałem :)

    Listonica odkryłem kilka miesięcy temu i jestem przekonany, że po dopracowaniu, czeka nas dzięki niemu zakupowa rewolucja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *