blogi zapomniane

Przeglądając codziennie dziesiątki RSSów napotykam na różne witryny (w większości to blogi). W niektórych przypadkach autorzy wyjeżdżają na wakacje (oby tylko na kilka tygodni), inni przestają pisać z bardziej osobistych powodów (np.:Lanooz), a w jeszcze innych po prostu zapominają o swoich dziełach.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy obserwowałem wielki zapał do stworzenia czegoś z jajem, w wyniku czego pojawił się mikroplotek.com – niestety zakończył byt wpisem z dnia 22 kwietnia 2008r. o romansie Popydo z Fanatyk’iem. Chłopakom zabrakło trochę energii do kontynuowania pisania głupot, rozgrzewających dość mocno mikroblogerski świat (blip.pl) – wspomnę, że do tej pory rzesze „mikrocelebrytów” (w tym ja) upominają się o reanimację serwisu.:)

Kolejnym – mimo zbliżającej się olimpiady w Pekinie – przykładem zapomnienia jest freetibet.pl – serwis propagujący ideę walki o wolność Tybetańczyków. Wpis z 23 maja 2008r. nie wróży nic dobrego w kwestii bieżącej aktualizacji bloga. Media przestały krzyczeć o Tybecie, więc i tematyka umarła. A szkoda, bo ludzie cały czas tam cierpią i u nas w kraju potrzebna jest odpowiednia edukacja w tym zakresie – z resztą nie tylko w tym. Jest wiele innych regionów świata, gdzie całe narody cierpią z powodu tyranii i wojny.
Sam też dołożyłem się do strefy martwej w sieci. Dawno temu wykupiłem domenę lapowka.pl i chciałem walczyć z korupcją. Kontaktowałem się z organizacjami walczącymi z tym procederem, zbierałem materiały, pisałem i… zabrakło czasu. Pewnie tak samo, jak twórcom http://linkujmy.org.
Myślę, że każdy z tych serwisów można reanimować. Potrzeba tylko czyjejś energii i poświęcenia. Może warto pokazać społeczności polskich internautów, że naszablogerska siła tkwi również w wytrwałości i konsekwencji działania. Mam nadzieję również, że moje blogi (obecnie pisane), oraz te które współtworzę nie podzielą losu wyżej wymienionych.

podziel się ze znajomymi

1 comment

  1. […] Pamiętam czasy w internecie (szczególnie polskim), że mało kto się przejmował i wiedział co to RSS. Później (wydaje mi się, że gdzieś w okolicy 2004-2006) nastąpił boom tego standardu i trwał do 2009-2010. Jeszcze wtedy spokojnie można było oburzyć się, że ktoś nie udostępnia RSSa u siebie na blogu. O RSSie jako takim pisałem w 2008 roku w notce „kanał RSS ? dobra komunikacja„ oraz wspominałem w notce „blogi zapomniane„. […]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.